Greenpeace USA ponownie „zaniepokojony”: Bitcoin przyczynia się do kryzysu klimatycznego.

ASTL Token Project > Our publications > Greenpeace USA ponownie „zaniepokojony”: Bitcoin przyczynia się do kryzysu klimatycznego.

Od dawna jest całkowicie jasne, że „zieloni” w Stanach Zjednoczonych (uczciwie – nie wszyscy, tylko ci, dla których jest to prawdziwy biznes, a nie realna troska o problem) otworzyli kolejną niszę w swoim ogromnym biznesie, a wszystkie ich „obawy” związane z emisją energii z wydobycia bitcoinów to tylko kolejna dobrze opłacana propaganda lobbingowa. W świetle otrzymania większej ilości pieniędzy od różnych interesariuszy, Greenpeace USA – grupa środowiskowa – rozpoczęła kolejną rundę rozmów, że Bitcoin ma „przestarzały i nieefektywny” system kodowania. Na swoich kanałach społecznościowych organizacja powtarzała, że ​​mechanizm sprawdzania pracy Bitcoina przyczynia się do kryzysu klimatycznego. Jako alternatywę po raz kolejny zaproponowano zastąpienie kodu mechanizmem mniej energochłonnym, takim jak dowód stawki.

Oświadczenia grupy adwokackiej zostały wydane w odpowiedzi na czwartkową udaną fuzję Ethereum, wydarzenie, które przekształciło protokół z dowodu pracy na dowód stawki. Organizacja „non-profit” powiedziała: „Ethereum właśnie udowodniło, że kryptowaluty nie muszą kosztować zabicia planety nadającej się do zamieszkania. Tymczasem nadal krytykujemy Bitcoin za to, że nadal zużywa więcej energii elektrycznej niż „całe kraje”.

Według US Greenpeace zużycie energii przez Bitcoin może się zmieniać wraz ze zmianą warunków rynkowych, ale z czasem rośnie wraz z rozwojem branży wydobywczej Bitcoin. Według Cambridge Bitcoin Electricity Consumption Index, jego teoretyczna górna granica zużycia wynosi obecnie około 159,63 TWh. Dla porównania, według Forbesa w ubiegłym roku cała Norwegia zużywa około 124 TWh. Oczywiste jest, że „zieloni” celowo nie mówią całej prawdy, aby nie dewaluować swojej presji w dziedzinie kryptowalut. Wydobywanie bitcoinów jest w rzeczywistości o wiele mniejszym problemem środowiskowym niż to, co mówili zieloni. Uważamy jednak, że nie jest to nawet kwestia opinii publicznej, ale lobbowania konkurencyjnych interesów w branży kryptograficznej.

Ślad energetyczny kryptowaluty sprowadza się do dowodu pracy, mechanizmu osiągania konsensusu i zabezpieczania łańcucha bloków poprzez zużycie energii. W szczególności użytkownicy (górnicy) zużywają energię w wyścigu o stworzenie kolejnego bloku bitcoin, w którym zwycięzcy są nagradzani bitcoinami. Oczywiście, ponieważ cena Bitcoina z czasem rośnie, mają motywację do spalania większej ilości energii, aby zdobyć dodatkowe nagrody. Jak wyjaśnił Greenpeace, proces ten zachęca górników do „przywracania do życia” starych elektrowni węglowych i gazowych, tym samym „podsycając kryzys klimatyczny”. Jeśli jednak przyjrzymy się dokładnie tym samym statystykom, okaże się, że „zielone” dane są tylko częściowo prawdziwe, nie wyjaśniając ważnych cech zużycia energii i wprowadzając w błąd opinię publiczną.

Tak, twierdzenie, że sieć Bitcoin zużywa obecnie więcej energii niż jakakolwiek inna sieć blockchain, jest całkiem prawdziwe, z dużym marginesem. Jest to rzeczywiście spowodowane mechanizmem konsensusu Proof of Work (POW), który wymaga energochłonnych platform komputerowych (górników) do zabezpieczenia łańcucha bloków. Jedyną siecią o porównywalnej wielkości, która wcześniej korzystała z tego mechanizmu, jest Ethereum. Jednak od czasu Połączenia Bitcoin pozostaje praktycznie jedyną kryptowalutą o godnym uwagi profilu energetycznym. Jeśli jednak potraktujemy tę kwestię poważnie, wkład Bitcoina w zmiany klimatu jest nadal „błędem zaokrąglenia” w ogólnym globalnym bilansie energetycznym.

Można argumentować, że „99,92% światowych emisji dwutlenku węgla pochodzi z przemysłowych zastosowań energii innych niż wydobycie bitcoinów. Wydobywanie bitcoinów nie jest ani problemem, ani rozwiązaniem na zmniejszenie emisji dwutlenku węgla.” Tak więc jednym z powodów niskiej emisji dwutlenku węgla przez Bitcoin jest powszechne stosowanie odnawialnych źródeł energii w górnictwie. Badanie przeprowadzone przez Bitcoin Mining Council w lipcu wykazało, że w bilansie energetycznym obiektów wydobywczych „zielona” energia wynosi 59,5% – a liczba ta z czasem rośnie. Dla porównania łączny bilans produkcji zielonej energii na świecie wynosi około 21,7%.
Ponadto wydobycie bitcoinów zapewnia inne obiektywne korzyści dla środowiska i systemów energetycznych. Na przykład górnicy mogą być wykorzystywani do zarabiania na emisje metanu, które są obecnie spalane w znacznie bardziej szkodliwy dla środowiska sposób.

Ponadto górnicy mogą zapewnić elastyczne obciążenie sieci energetycznych z „niepewnymi” źródłami odnawialnymi, takimi jak energia wiatrowa i słoneczna. Pomoże to tym sieciom zachować rentowność i „sfinansować dodatkową moc potrzebną do odpowiedzialnego zasilania dużych ośrodków przemysłowych i populacji”.

Często zdarza się, że frontmani innych kryptowalut oczerniają wymagania energetyczne Bitcoina, zwłaszcza te, które obsługują monety typu „proof-of-stake”. Ten sam amerykański Greenpeace ostatnio zaatakował Bitcoina w marcu, po tym, jak współzałożyciel Ripple, Chris Larsen, sfinansował kampanię o wartości 5 milionów dolarów (i teraz dostarczył kolejny milion dolarów z tego samego źródła), aby zobaczyć przejście Bitcoina na dowód stawki. Oznacza to, że współzałożyciel Ripple, Chris Larsen, sfinansował kampanię środowiskową mającą na celu szerzenie świadomości na temat potencjalnej szkody dla środowiska Bitcoin. I tak jak ostatnim razem, Greenpeace wezwał również miliarderów technologicznych związanych z Bitcoinem, w tym Jacka Dorseya i Elona Muska, do rozpowszechniania informacji o jego śladzie energetycznym. Na przykład współzałożyciel Cardano, Charles Hoskinson, powiedział Lexowi Friedmanowi w zeszłym roku, że Tesla powinna zaakceptować ADA, aby zapłacić za samochód, a nie energochłonnego bitcoina.

Efektem takich wysiłków wydaje się być kolejny wzrost mający na celu wywarcie pewnego rodzaju wpływu na sieć Bitcoin zarówno na wolnym rynku, jak i w zakresie regulacji giełdowych. Podczas gdy niektóre firmy odmówiły przyjęcia płatności Bitcoin ze względu na obawy związane z ochroną środowiska, Biały Dom rozważa obecnie całkowity zakaz operacji wydobywczych w celu rozwiązania tego problemu. Naszym zdaniem, te działania lobbingowe mają po prostu odciągnąć uwagę rządu od kryptowalut typu „proof-of-stake”, które mają swoje własne problemy regulacyjne.

Na podstawie statystyk można śmiało powiedzieć, że argumenty ekologów przeciwko dowodom pracy po prostu nie są wysuwane w dobrej wierze.

Na przykład Jack Dorsey, jeden z wiodących twórców technologii Bitcoin, jasno wyraził swoją niechęć do protokołów dowodu stawki po udostępnieniu posta na blogu wychwalającego wyższość dowodu pracy. W maju Dorsey podpisał również list popierający dowód pracy do Agencji Ochrony Środowiska, krytykujący dowód stawki za centralizację. „[Ślad węglowy Bitcoina] prawie nie zostałby zauważony, gdyby nie konkurencyjne działania marketingu partyzanckiego innych promotorów kryptowalut i lobbystów, którzy starają się zwrócić negatywną uwagę na wydobywanie Proof of Work”.

W rzeczywistości, jak słusznie zauważył prezes wykonawczy MicroStrategy, Michael Saylor, takie wybuchy „aktywności” „odwracają uwagę organów regulacyjnych, decydentów politycznych i opinii publicznej od niewygodnej prawdy, że aktywa kryptograficzne Proof of Stake są zazwyczaj niezarejestrowanymi papierami wartościowymi w obrocie na nieregulowanych giełdach. na szkodę inwestorów detalicznych.” Na przykład ten sam Ripple jest obecnie zaangażowany w proces sądowy z Komisją Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) o rzekomą sprzedaż niezarejestrowanych papierów wartościowych w formie XRP. Tymczasem giełdy kryptowalut, takie jak Coinbase, są atakowane przez opłaty za wystawianie kilku kryptowalut, które przeszły test Howeya.

Related Posts

Leave a Reply